Nowe technologie i prawa człowieka Dezinformacja w mediach: Jak rozpoznać, co jest zgodne z prawdą, a co nie? W najnowszym odcinku wideo naszego przewodnika: "Jak przetrwać w państwie autorytarnym?", prosimy was o pomoc w odkrywaniu prawdy i zwalczaniu ignorancji przy pomocy faktów, bo jeśli nikt nie walczy z rażącymi kłamstwami autokratów - to oni wygrają.
Prawo Daltona o ciśnieniu cząstkowym zakłada że, całkowite ciśnienie mieszaniny gazów jest równe sumie ciśnień cząstkowych składników mieszaniny. ł P całkowite. ca kowite = P gaz 1 + P gaz 2 + P gaz 3 …. Prawo Daltona może być także wyrażone za pomocą ułamka molowego gazu. ł P gaz 1 = x 1 P całkowite. ca kowite.
Ten etap ma potrwać około dwóch, trzech tygodni, ale jak tłumaczy Korbicka, wszystko zależy od pracodawców, czy będą chcieli się porozumieć z pracownikami, czy nie. – Strajk to jest ostateczność, ale to, co robią rządzący z nami, z medykami, sprawiło, że musimy podjąć kolejne kroki, żeby zmusić rządzących do ustępstw
Ale nie ma co ukrywać, że podziałów jest masa i po 15 latach nie możemy powiedzieć, że teraz to już jakoś się dogadujemy i rozumiemy. Wchodzi nowe pokolenie.
Proszę o zadanie 2 i 5 Nie wiem czy są dobrze więc jak ktos wie to prosze o odpowiedzi ️ [WIEM ŻE NIE TEN PRZEDMIOT BO W BRAINLY NIE MA GASTRO][DAJE NAJ]Wymień 4 negatywne zmiany zachodzace w warzywach podczas obróbki cieplnej oraz wskaż s …
Co jest prawdą o Spa? To lek rozkurczowy, pochodził stąd Herkules Poirot, to zakład przyrodoleczniczy czy leży nad Bałtykiem? Takie pytanie w "Milionerach" usłyszała pani Dorota Rutkowska
. Nitrogliceryna jest to jest otrzymywana w wyniku reakcji gliceryny (alkoholu trihydroksylowego) o wzorze sumarycznym C3H5(OH)3 z kwasem azotowym w obecności kwasu siarkowego- otrzymuje się związek o wzorze C3H5(ONO2)3 czyli nitroglicerynę, bardzo niestabilną substancję, wybuchającą przy niewielkim wstrząsie, po dodaniu do niego ziemi okrzemkowej jest bardziej stabilna i ma konsystencję pozwalającą na formowanie. Co do Semtexu - nie Sentexu jest materiał wybuchowy na bazie innego związku chemicznego -pentrytu inaczej zwanego tetraazotanem(V) tetrahydroksymetylometanu o wzorze sumarycznym C(CH2ONO2)4 Co do sprzedaży w aptekach: Prawdą jest że jest stosowana w chorobach serca i układu krążenia- powoduje rozkurcz mięśni gładkich ale jest jedno ale. Jest sprzedawana w postaci 1% roztworu w etanolu. Poza tym jest ona wydawana na receptę z przepisu lekarza.
Pomyliliśmy się pisząc dziś o trotylu i nitroglicerynie. To mogły być te składniki, ale nie musiały" - oświadczyła we wtorek po południu redakcja "Rzeczpospolitej", zaznaczając przy tym, że "a jednak nie można wykluczyć materiałów wybuchowych".- Pomyliliśmy się pisząc dziś o trotylu i nitroglicerynie. To mogły być te składniki, ale nie musiały. Aby ostatecznie przekonać się, czy to materiały wybuchowe, okazuje się, że potrzeba aż pół roku badań laboratoryjnych. Dopiero wtedy, czyli ponad trzy lata po katastrofie, mamy dowiedzieć się, czy doszło do eksplozji, czy nie - napisała w oświadczeniu wtorkowej "Rzeczpospolitej" polscy prokuratorzy i biegli, którzy ostatnio badali wrak tupolewa w Smoleńsku, odkryli na nim ślady materiałów wybuchowych - trotylu i południu Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie informacjom tym zaprzeczyła. Jak wyjaśnił jej szef płk Ireneusz Szeląg, urządzenia wykorzystywane w Smoleńsku mogą w taki sam sposób sygnalizować obecność materiału wybuchowego, jak i innych związków np. pestycydów, rozpuszczalników i kosmetyków. Charakter publikacji gazety o rzekomym wykryciu trotylu na szczątkach samolotu Szeląg uznał za "sensacyjny"."Wiemy natomiast, że na wraku odkryto coś, co może być śladem materiałów wybuchowych. To jest pewne. Niestety, nie dowiemy się szybko czy tak było. Co naszym zdaniem powinno być w obecnej sytuacji priorytetem zarówno komisji, prokuratury, jak i samego rządu. Pisząc to jeszcze raz podkreślamy, że bezzasadne pozostają teorie o prawdopodobnym wybuchu na pokładzie, ale też w kontekście mnożących się teorii spiskowych, niezrozumiała jest zwłoka i chomikowanie tak ważnych informacji. Które bez naszej publikacji pewnie przez wiele jeszcze miesięcy nie zostałyby ujawnione" - napisała redakcja "Rz" w popołudniowym o komentarz do słów Szeląga i ocenę rzetelności publikacji "Rzeczpospolitej" redaktor naczelny tej gazety Tomasz Wróblewski powiedział PAP, że obecnie "pewnie by się zawahał" co do tego, że wysokoenergetyczne elementy wchodziły w skład trotylu, "bo to pewnie wymagałoby głębszych analiz". - Natomiast sama informacja o tym, że znaleziono te wysokoenergetyczne odczynniki, została potwierdzona - Informacje, które podawaliśmy na temat czytników wysokiej jakości, które stwierdziły wysokoenergetyczne elementy, i to, co z naszych informacji wynikało - że one wchodziły w skład trotylu, tego, jak rozumiem, nie jest w stanie w tej chwili prokuratura potwierdzić - powiedział Wróblewski. - Nas oczywiście cieszy, że tak szybko prokuratura się tym zajęła i tak szybko zdecydowała się odpowiedzieć. Wolelibyśmy pewnie, żeby ta odpowiedź była bardziej konkluzywna i ostatecznie wykluczała możliwość ładunków wybuchowych. Żałujemy, że tego nie udało się wykluczyć".Rzecznik prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, Mateusz Martyniuk poinformował, że Prokuratura Generalna prosiła "Rzeczpospolitą" przed jej publikacją, aby dać szanse prokuraturze na zebranie pełnej informacji w tej sprawie. (PAP)
widok: sortuj: Kazimierz Brandys Co nie jest prawdą dodaj do listy życzeń Opis Używana Uwagi: Oprawa lekko wytarta, lekko zakurzona, Brzegi stron zakurzone, pożółkłe, Strony trochę pożółkłe, TIN: T01824255 Rok wydania: 2003 Rodzaj okładki: Miękka ze skrzydełkami Kazimierz Brandys Co nie jest prawdą dodaj do listy życzeń Opis Używana Uwagi: Oprawa: wytarta, ze śladami zgięć, zabrudzona Rogi: zagięte Kartki: pożółkłe Brzegi stron: zakurzone TIN: T02205833 Rok wydania: 2003 Rodzaj okładki: Miękka ze skrzydełkami Inne tego autora -7% Kazimierz Brandys Wariacje pocztowe 27,00 zł 24,98 zł -17% Kazimierz Brandys Mała księga 9,00 zł 7,49 zł -17% Kazimierz Brandys Jak być kochaną 15,00 zł 12,49 zł -17% Kazimierz Brandys Jak być kochaną 10,00 zł 8,32 zł -17% Kazimierz Brandys Miesiące 1978 1981 10,00 zł 8,32 zł -21% Kazimierz Brandys Wariacje pocztowe 40,00 zł 31,45 zł -17% Kazimierz Brandys Obywatele 12,00 zł 9,99 zł Zobacz więcej > Inne tego wydawnictwa -7% Juan Goytisolo Makbara 9,00 zł 8,33 zł -7% Michel Houellebecq Serotonina 22,00 zł 20,35 zł -8% Jacek Galiński Komórki się Pani pomyliły 20,00 zł 18,50 zł -8% David Foster Wallace Rzekomo fajna rzecz której nigdy więcej nie zrobię 12,00 zł 11,10 zł -8% Martha Grimes Hotel paradise 9,00 zł 8,32 zł -8% Martha Grimes Hotel belle rouen 18,00 zł 16,65 zł -8% Józef Hen Nie boję się bezsennych nocy 62,00 zł 57,35 zł -17% Maciej Makselon (red.) Malcolm XD Edukacja 14,00 zł 11,66 zł Zobacz więcej >
hmm.. Tuskowizja i POjeby robią idiotę z jedynego człowieka który dąży do ukazania prawdy. Nie nie jestem PISiorem. Ale trzeba być deblem, żeby nie widzieć, że to nie była zwykła katastrofa. to nie była zwykła katastrofa, to była czarodziejska katastrofa Szczerze to wk***ia mnie już to wasze naśmiewanie. Zginęło 96 obywateli naszego kraju w tym Prezydent a wy zamiast cieszyć się, że ktoś cały czas walczy o to, żeby ci ludzie mogli spoczywać w pokoju, żeby nasze dzieci czytały w podręcznikach do historii prawdę to wstawiacie jakieś gówna, które świadczą o tym jak wielkimi ignorantami jesteście. Gdyby zginął wam ktoś z rodziny to przykładowo wybralibyście życie z przekonaniem, że wpadł pod samochód ze swojej głupoty czy znaleźli gnoja który go zabił. Nie byłem fanem większości polityków, którzy tam zginęli ale i tak miałem do nich szacunek jako ludzi. I przez ten szacunek myślę, że należy im się abyśmy dowiedli prawdy o ich śmierci bo oni sami już tego nie mogą zrobić. Pozdrawiam rozumnych. @up ale z dystansem k***a, z dystansem Rad00 napisał/a: Szczerze to wk***ia mnie już to wasze naśmiewanie. Zginęło 96 obywateli naszego kraju w tym Prezydent a wy zamiast cieszyć się, że ktoś cały czas walczy o to, żeby ci ludzie mogli spoczywać w pokoju, żeby nasze dzieci czytały w podręcznikach do historii prawdę to wstawiacie jakieś gówna, które świadczą o tym jak wielkimi ignorantami jesteście. Gdyby zginął wam ktoś z rodziny to przykładowo wybralibyście życie z przekonaniem, że wpadł pod samochód ze swojej głupoty czy znaleźli gnoja który go zabił. Nie byłem fanem większości polityków, którzy tam zginęli ale i tak miałem do nich szacunek jako ludzi. I przez ten szacunek myślę, że należy im się abyśmy dowiedli prawdy o ich śmierci bo oni sami już tego nie mogą zrobić. Pozdrawiam rozumnych. To jest Sadistic, tutaj można się śmiać ze wszystkiego. Nie podoba się to dobranoc. Po...........ł 2012-11-15, 22:43 up Co ty gadasz k***a jakiej prawdy....... polecieli i spadli tyle w temacie. Nie było żadnego zamachu czy ataku obcych. A że pchali się na siłę na uroczystości to już inna kwestia. @up Sadistic sadisticiem ale jest jakaś granica dobrego smaku, w szczególności w takiej sytuacji. Nie wiem co siedzi w twoim pustym łbie ale to nie dotyczy jakiegoś no name z filmiku który sobie złamał pistrzel tylko o obywateli twojego kraju i o twojego prezydenta. No ja pie**ole ludzie czy wy potrzebujecie jakiś materiał przedszkolny do nauki rozumnego prowadzenia sytuacji? Juz nie moge słuchać na temat spisku o katastrofie takie rzeczy się zdarzają i tyle. A kaczynski ( specjalnie z małej litery ) cały czas wykorzystuje śmierć brata + Antoni i jego teorie Rad00 napisał/a: Sadistic sadisticiem ale jest jakaś granica dobrego smaku nie ty ją wyznaczasz @up Granica smaku była budowana przez tysiące lat po to aby właśnie odróżnić człowieka od zwierząt. Ja jej nie wyznaczam po prostu przedstawiam swoją subiektywną opinię na dany temat, która może skłoni kogoś do myślenia. Najlepsze jst to, że Antoni ma pomysły lepsze niż wszystkie polskie kabarety razem wzięte. Nie rozumiem dlaczego ten człowiek użera się z agentami kremla i ludźmi małej wiary, którzy nie są godni nazywania siebie Polakami. Powinien wystartować w corocznym konkursie krakowskiej PAKI, a w cuglach wygrałby wszystkie konkursy z "miss publiczności" włącznie. Jego skecz o helu, choć powtarzany codziennie śmieszył zawsze tak samo. Najnowszy monolog o pannie nitroglicerynie i jej bracie trotylu to mistrzowstwo gatunku. NARÓD CHCE WIĘCEJ ANTONIEO Jak coś nie pasuje nikt cię nie zmusza do odwiedzania tej strony. Możesz iść na kwejki lub inne takie gówna. Rad00 napisał/a: Granica smaku była budowana przez tysiące lat dobra, koniec tematu, dalej nie czytam w smoleńsku była katastrofa a nie zamach głupie ku*asy. jak za drugim razem nie wylądował to za trzecim powinien sp***alać na inne lotnisko. sherlocki holmesy z macierewiczem na czele w k***e j***ne. © 2007-2022. Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów i komentarzy zamieszczonych przez użytkowników jest przeznaczony wyłącznie dla użytkowników pełnoletnich. Musisz mieć ukończone 18 lat aby korzystać z • FAQ • Kontakt • Reklama • Polityka prywatności • Polityka plików cookies
fot. Adobe Stock, Viacheslav Yakobchuk Gdy byłam młoda i wciąż brakowało mi czasu na wszystko, marzyłam o dniach, gdy przejdę na emeryturę. Wyobrażałam sobie, że będę spała do południa, jeździła na wycieczki, chodziła z Leszkiem do kina i na tańce oraz poświęcała więcej czasu i uwagi dzieciakom, zamiast wciąż je zbywać w codziennej gonitwie. Teraz córy rozjechały się po świecie, już po głupim walcu mam zadyszkę, a na samą myśl o podróżach odczuwam znużenie. Marzyła mi się aktywna emerytura Im bliżej godziny zero, tym mocniejsze mam podejrzenia, że po prostu spocznę na kanapie. Albo… dokonam żywota, wisząc na parapecie i obserwując sąsiadów. W każdym razie, chwila odejścia z pracy zbliżała się nieubłaganie i czasem budziłam się w środku nocy zlana zimnym potem, że stracę kontakt z koleżankami i powód, by w ogóle rano wstawać z łóżka. – To normalne, Danka, masz kryzys – wzruszał ramionami mąż. – Ja też miałem, gdy odchodziłem z firmy, a teraz patrz, jestem szczęśliwym, wolnym człowiekiem! – Ale ja nie będę jeździć na ryby świątek i piątek – burczałam. – Na mózg nie upadłam! – Znajdziesz sobie coś innego – Leszek był pełen nadzwyczaj denerwującego optymizmu. – Kino, teatr, biblioteki… Może joga? Pamiętasz, kiedyś chciałaś ćwiczyć! Albo uniwersytet trzeciego wieku. Bardzo zabawne... – Ale przede wszystkim, wreszcie się zbierzemy i odwiedzimy nasze dziewczynki – mąż sypał pomysłami jak z rękawa. – Praga i Edynburg, droga pani, czekają! Taki kawał drogi! Ale chciałabym, pewnie… W Czechach byłam jeszcze za komuny, a i tak mnie Praga zachwyciła. A Wielkiej Brytanii nigdy nie widziałam... To byłaby prawdziwa przygoda! Ale póki co, czekało mnie jeszcze przeszkolenie pracownicy, która miała zająć moje miejsce. Nawet się na to cieszyłam, miło, że ktoś docenia naszą wiedzę, zanim skończymy na śmietniku historii. Koleżanki z laboratorium były pełne rezerwy – wiadomo to, z kim będą musiały współpracować przez najbliższe lata? A jak to będzie zołza? Co rusz któraś przybiegała z jakimiś nowymi rewelacjami. – Ma na imię Krystyna – doniosła Ela. – Podejrzałam w papierach u kierowniczki, gdy byłam z raportem. Uff, przynajmniej imię normalne, a nie jakaś Blanka czy inna Angelika, pocieszyłyśmy się, lecz na krótko, bo nowa, ledwo przestąpiła próg laborki, zaznaczyła, żeby wołać na nią Tina. Tak jest ponoć ładniej. Hmmm. Jakieś takie „za bardzo” to dziewczę było – brwi grube, namalowane na czole, kolczyki do ramion, a jak jeszcze podwinął jej się rękaw od fartucha i zobaczyłam fragment tatuażu, poczułam się jak żywa skamielina. „Nie uprzedzaj się, Danka. Nie szata zdobi człowieka, a poza tym to nie twoja przyszła synowa, tylko współpracownica i jedynie na okres dwóch tygodni. A potem emerytura!” — pocieszyłam się i tym razem wcale mnie ta wizja szczególnie nie przeraziła. Tina, jak nam oświadczyła, wybierała się na studia, ale jej nie wyszło. Nie żeby jej brakowało wiedzy, po prostu miała „ostrą deprechę”, bo rozsypał jej się związek. Byli ze sobą od pierwszej klasy liceum, a pomysłowy chłopak puścił ją kantem na studniówce. Po co nam się tak zwierza? – Tego kwiatu to pół światu – mruknęła Ela i pomyślałam, że jest równie zażenowana tymi osobistymi zwierzeniami jak ja. – Całe życie przed tobą, dziewczyno! – Mama też tak mówi – chlipnęła Tina. – Ale ja go kochaaam… Na szczęście trzeba było iść na produkcję po próbki do analiz, więc kazałam młodej się ubrać. Tłumaczyłam, że tu robi się proszki do prania, tu płyny do naczyń, pokazałam, gdzie urzędują brygadziści. Produkowałam się jak przewodniczka po Watykanie! – Myśli pani, że on już nie wróci, prawda? – odezwała się w końcu. Jak jestem niespotykanie spokojny człowiek, tak miałam ochotę ją trzasnąć… Co z tymi młodymi jest, nie odróżniają roboty od czasu wolnego, a współpracowników od przyjaciółek, do jasnej ciasnej?! – Wiem na pewno, że ty tu wrócisz za trzy godziny, i to sama. Te dwie próbki z lewej są nasze, bierz! Jezu, miałam ją uczyć procedur, a nie strofować jak dziecko! Zrobiło mi się głupio, toteż już w laborce starałam się jej spokojnie wyjaśnić przebieg analizy. – Musisz podgrzewać próbkę bardzo uważnie, w kolbie jest sód, pamiętaj – tłumaczyłam małolacie, prosząc, by zrobiła to sama. Złapała palnik bunsenowski i nagle oczy jej się rozświetliły: – Zrobi mi pani fotkę? Wrzucę na fejsa, ale będzie czad. – Nie umiem obsługiwać dotykowego telefonu – mruknęłam. – To smartfon – wyjaśniła. – Pokażę pani. Będziemy się uczyć nawzajem, fajnie, co? – zachichotała. Rany boskie, ale to ona terminuje w laboratorium, a nie ja u fotografa! W końcu Ela ją sfotografowała, a chwilę potem podgrzana nieuważnie próbka rozsadziła kolbę i wylądowała na ściennych kafelkach. Krysia, zwana Tiną, była w szoku. Tu jest niebezpiecznie! – Mniej więcej tak jak na autostradzie, gdy ktoś pędzi setką, a nie brał jeszcze lekcji jazdy – wyjaśniłam. – Trzeba się uczyć. – To może ja będę na razie tylko chodzić po próbki? – zaproponowała Tina. – Herbatę zrobię, posprzątam. A w międzyczasie się przyzwyczaję? Spojrzałyśmy na siebie z Elżbietą: okej, ale tylko dziś. Nazajutrz miała wrócić z urlopu Dorota i uznałyśmy, że ona łatwiej dogada się z Tiną, ma w końcu dwie córki w jej wieku! Może do tego pokolenia potrzebny jest po prostu klucz, jakim nie dysponuje żadna z nas, bo jesteśmy za stare? Następnego dnia Tina przyniosła do pracy sernik, trzeba przyznać, że pyszny. Była nawet tak miła, że od razu wydrukowała przepis dla każdej z nas. Co z tego, skoro za żadne skarby nie mogła opanować zasad obsługi wagi laboratoryjnej? – Nauczy się – stwierdziła Dorota. – Cierpliwości. Pamiętajcie, że ona nie jest po technikum chemicznym, tylko po liceum. Niby po klasie biologiczno-chemicznej, ale to, jak widać, zdecydowanie nie to samo. „Kiedy zdążyła tak o wszystko wypytać?” – zdumiałam się. Odetchnęłam, bo już się Leszek ze mnie w domu podśmiewał, że się będę bała laboratorium w nieodpowiedzialnych rękach zostawić. Nadzieja jest jednak, jak to mówią, matką głupich Jak nauczyłyśmy Tinę obsługiwać wagę, to się okazało, że nie potrafi zapamiętać wzorów chemicznych. Prosiło się ją o podanie alkoholu metylowego i zastygała przed szafką z odczynnikami. Musiałyśmy porobić naklejki z nazwami opisowymi na wszystkich naczyniach! Po włożeniu próbek do suszarki, na ogół zapominała ją domknąć, a gdy miała być uchylona, wtedy znów wydawało jej się to niedopatrzeniem i zatrzaskiwała na głucho. Jakaś taka była… Niby gorliwa, uprzedzająca życzenia, ale w gruncie rzeczy sprawiała wrażenie, że to wszystko niewiele ją obchodzi. Może oprócz palnika bunsenowskiego – ten autentycznie ją przerażał. Po tygodniu kierowniczka zapytała, jak tam postępy u nowej pracownicy, i mogłyśmy tylko spojrzeć po sobie, wzruszając ramionami. – Widzę tylko jedno wyjście z sytuacji – orzekła Dorota, gdy szefowa wyszła. – Danka da sobie siana z tą emeryturą i zostanie. – Jestem za – Ela nie miała nic przeciwko. – Przecież nie musisz jeszcze odchodzić! I nawet nie chciałaś, sama mówiłaś, że to Leszek nalega. Stały i gapiły się na mnie, a ja nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Fakt, miałam wątpliwości, jednak już przywykłam do myśli o wolności i zaczęła mi się ona podobać. A mąż mnie zabije, jeśli teraz się wycofam, od tygodni siedzi nad mapą i opracowuje trasę naszych podróży. Dzieci też się cieszą, że je odwiedzimy i czynią jakieś tajne przygotowania. – Sam los tak chce – przekonywały mnie dziewczyny. – Gdyby miało być inaczej, przyszłaby jakaś bardziej rozgarnięta pracownica, a nie taka… Próbowałam wyjaśnić, że żadna z nas nie była geniuszem na początku, ale mnie zakrzyczały. I jeszcze powiedziały, że jak je zostawię, a młoda wysadzi laborkę w powietrze, to będę je miała na sumieniu. I teraz nie wiem, co robić. Faktycznie, nie muszę jeszcze iść na emeryturę, mogłabym zostać, ale to przecież tylko odsunie problem. I jak niby miałabym wyjaśnić Leszkowi, dlaczego zmieniłam plany? Przecież mnie chłop śmiechem zabije! Wszystko przez tę niedowarzoną smarkulę, która ma głowę wypchaną melodramatami tak szczelnie, że już nic więcej się tam nie zmieści! Czytaj także:„Gdy zmarł teść, teściowa się zmieniła. Obsesyjnie interesowała się naszym życiem, nieproszona cerowała moje majtki”„Czułam, że to dziecko musi żyć. Próbowałam odwieść Kasię od usunięcia ciąży i miałam rację. To dziecko uratowało jej życie”„Adrian miesiącami mnie dręczył i prześladował. Policja mnie zbyła. Zainteresują się dopiero, gdy zrobi mi krzywdę”
co nie jest prawdą o nitroglicerynie